„O, jakie grzeczne mają państwo dziecko!” „Takie dziecko to skarb” „Jak państwo to robią, że wasze dziecko jest takie ułożone?” To tylko niektóre ze zdań powtarzane rodzicom przez sąsiadów, krewnych, (nie)znajomych. Zawsze miłe, zawsze grzeczne, nigdy nie sprawia kłopotu. Świetny uczeń ze wzorowym zachowaniem, na świadectwie czerwony pasek.
Duma rodziców. Tylko później zaczynają się kłopoty… „- Zagramy w piłkę, czy w klasy? – Nie wiem, ty zdecyduj”. „- Idziemy na rower, czy na rolki? – Nie wiem, a jak ty wolisz?”. „- Wybierzemy się na basen? – Jak chcesz. Ja się dostosuję”. Brzmi znajomo?
Grzeczne dzieci już jako dorośli bardzo często wspominają swoje dzieciństwo mówiąc, że było szczęśliwe, bez większych trosk, a rodzice byli kochający, wychowujący ich „jak należy”. Jednak gdyby głębiej się temu przyjrzeć, można dostrzec ciągłe starania o dobre oceny, bycie najlepszym w klasie, robienie wszystkiego tak, by rodzice byli zadowoleni, by nie sprawić im zawodu. A gdzie w tym wszystkim naturalna spontaniczność dziecka?
Dzieci uczą się odczytywać potrzeby i oczekiwania rodziców. To zapewnia im przetrwanie, gdy są od nich całkowicie zależne. Jeśli w otoczeniu dziecka nie ma osoby, która będzie akceptować jego uczucia, rozumieć je i chcieć w nich uczestniczyć, wtedy z obawy przed utratą miłości dziecko przestanie je do siebie dopuszczać i przeżywać. Przystosowanie do potrzeb rodziców może doprowadzić do powstania osobowości „jak gdyby” lub inaczej fałszywego Ja. Człowiek wykształca w sobie postawę, dzięki której na zewnątrz pokazuje tylko to, czego się od niego oczekuje, a ostatecznie się z tym stapia. Jego prawdziwe Ja nie może się rozwijać, ponieważ nie ma prawa zaistnieć. Jeżeli zawsze spełnialiśmy to, czego oczekiwali od nas inni, to bardzo trudno nagle zacząć żyć po swojemu. Ciężko zaufać własnym uczuciom i osądom, ponieważ nie ma się w tym doświadczenia. Dorosły człowiek nie zna swoich prawdziwych potrzeb.
Potrzeba stanowienia o sobie, choć ukryta, może co jakiś czas wypływać na powierzchnię. Tak się dzieje np. w okresie dojrzewania, kiedy młodzi ludzie buntują się przeciw dotychczasowym wartościom. Przyjmują całkowicie przeciwstawne zasady, tworzą ideały i starają się je realizować. Jeśli jednak te wartości nie wynikają z własnych przekonań, a są jedynie chęcią wyzwolenia się spod dyktanda rodziców, wtedy ten młody człowiek uzależni się podobny sposób od swoich ideałów, jak kiedyś od nich. Dorosła osoba może również znaleźć sobie kogoś, kogo oczekiwania może nadal spełniać i kto pokieruje jej życiem. Może to być partner, grupa rówieśników lub znajomych.
Człowiek, który uświadomi sobie, że nie był kochany za to, jaki był, ale za to, co osiągał i za określone cechy charakteru, może doświadczyć głębokiego bólu i żalu. Przecież rodzic kocha bezwarunkowo, a jednak… Po czasie można odnaleźć w sobie potrzebę odkrycia swojego prawdziwego Ja. Człowiekowi przestanie zależeć na tym, by zasłużyć na miłość, ponieważ będzie miał świadomość tego, że zasługuje na nią w każdym momencie swojego życia. Odejście od fałszywego Ja nie oznacza braku cierpień lub ciągłej wesołości. Oznacza spontaniczność doświadczania pojawiających się uczuć i pragnień.

Co zatem robić, by odzyskać swoje prawdziwe Ja? Rozwiązaniem jest praca nad sobą i wsłuchanie się w siebie. Z pomocą może nam przyjść również terapia, podczas której psychoterapeuta poprowadzi nas w głąb własnego Ja i pomoże nam przejść przez niedokończone i trudne historie z naszego dzieciństwa. Odkrycie, że nie jest się tylko wyrozumiałym, wielkodusznym, dobrym i opanowanym może w początkowej fazie ranić nas, ponieważ właśnie na tym opierał się nasz szacunek do samego siebie. To właśnie ta prawda pozwoli nam wyjść z samozakłamania i sprawi, że dopuścimy do siebie uczucia, które wcześniej wypieraliśmy. Właśnie w tym naturalnym dostępie do własnych odczuć człowiek odnajduje swoją siłę i szacunek do siebie. Ma wówczas wewnętrzną zgodę na to, by być smutnym, zrozpaczonym, rozkojarzonym, bezradnym, może odczuwać złość, strach i zazdrość i nie obawiać się, że przez to kogoś zawiedzie.

W ostatecznym rozrachunku nie chodzi o to, by obarczyć rodziców winą za niepowodzenia życiowe oraz zrobić z nich bezdusznych tyranów, krzywdzących swoje dzieci. Być może nieświadomie przyczynili się do tego, że nasze Ja zostałow ukryciu. Być może wychowywali nas tak, jak sami zostali wychowani. Być może ulegli przekonaniu, że wychowanie grzecznych dzieci świadczy o ich wartości jako rodziców. Dlatego zamiast uciekać w skrajności i skupiać się na tym, że dzieciństwo było niepełne, można tę świadomość potraktować to jako punkt zwrotny w dotychczasowym życiu.
Dziecko musi się przystosować, by zachować iluzję miłości i akceptacji. Dorosły nie potrzebuje już tej iluzji, aby przeżyć. Może spojrzeć jasno na swoje życie i decydować o sobie.

Źródło: Miller, A. (2007) Dramat udanego dziecka: w poszukiwaniu siebie. Media Rodzina.

Psychologia dzieci i młodzieży

Autyzm-czy dotyczy mojego dziecka?

Autyzm- czy dotyczy mojego dziecka?Autor: mgr Anna Strachota 2 kwietnia – Światowy Dzień Świadomości Autyzmu Czym jest autyzm? Termin autyzm (z języka greckiego autos –

Czytaj więcej »