Walentynki są świętem obchodzonym w Polsce od stosunkowo niedawna, bo od lat 90. Najdłuższą tradycję w Europie w obchodzeniu tego święta ma prawdopodobnie Wielka Brytania, bo od XVIII w. Zwyczajem tego dnia było przesyłanie wyznań miłosnych i obdarowywanie się drobnymi upominkami przez zakochanych. Jednak przez lata i duży napływ zwyczajów z Anglii czy Stanów Zjednoczonych, Walentynki urosły w moich oczach do co najmniej absurdalnych rozmiarów. Powoduje to dużą presję społeczną, więc wydajemy coraz więcej na wymyślne prezenty, bukiety, wyjazdy, wykwintne kolacje. Ale czy tak powinno być?

Nadchodzi ten dzień, kiedy to mężczyzna musi się wykazać. Może zorganizować romantyczną kolacje, kupić piękny bukiet, najlepiej czerwonych róż, bo przecież one oznaczają miłość! Potem jeszcze wyjście do kina, a może romantyczny spacer, jeżeli pogoda pozwoli. A może coś jeszcze innego? Wyjazd do spa, baseny termalne, relaks. Oczywiście w większości przypadków mężczyzna za wszystko płaci. Bo co jeśli tego nie zrobi? Oszczędza na miłości? Jeżeli on oszczędza na miłości, to pewnie będzie tak ze wszystkim – mogą pomyśleć niektóre kobiety. A co jeśli mężczyzna tego nie zorganizuje? Nie kocha, nie zależy mu. Do tego jeszcze presja społeczna, wszechobecne portale społecznościowe, na których za chwilę będzie roić się od reklam ogromnych pięknych bukietów, zdjęć kolejnych koleżanek naszej lubej, które będą się prześcigać z przedstawianiem pięknych prezentów, bukietów, wyjazdów jakie dostały z okazji Walentynek. Czy nie jest to pogoń za okazaniem własnego szczęścia w miłości akurat tego dnia? Oczywiście można spojrzeć na to inaczej. Pary z krótkim stażem, „pijane” miłością i namiętnością bardzo chętnie dają się porwać szaleństwu dnia zakochanych. Jest to zrozumiałe, bo kto z nas nie był w takim stanie? Słodko-cukierkowy czas pięknej i namiętnej relacji z partnerem i chęć spędzania razem każdej wolnej chwili.

Dobrze, każdy wie jak wygląda ogólna otoczka Święta Zakochanych. Kobiety i mężczyźni różnią się w interpretacji tego dnia. Dla kobiet jest to dzień, kiedy mężczyzna musi się postarać pokazać, że kocha. One bardzo chętnie przyjmują panujące zasady tego dnia. Wyznanie miłości, kwiaty, prezenty. Wiadomo, że każda kobieta lubi słyszeć że jest kochana, lubi dostawać kwiaty i wybrać się gdzieś ze swoim mężczyzną. Ale pomyślmy dlaczego mają taką potrzebę? Być może dlatego, że często my mężczyźni, wpadamy w stagnację w związku. Może zapominamy mówić od czasu do czasu, że nadal ją kochamy, że nadal jest piękna i jest dla nas całym światem. Ale dlaczego tego nie mówimy? Dla wielu z nas jest to oczywiste, a mężczyźni nie lubią mówić o rzeczach oczywistych. Poza tym, mężczyźni nigdy nie lubili mówić o swoich uczuciach, nawet kobietom. Przełamali się, aby powiedzieć kocham, stworzyli związek i w nim trwają. Jeżeli nie ma kłopotów w związku i wiedziecie dobre poukładane życie to znaczy, że on nadal Was kocha drogie Panie. Ale kobiety chcą mieć dowód, więc mamy im ten dowód dać. Kwiaty, kolacja, kino, wino, czułe słówka, może Barry White w tle pomaga nam się rozluźnić późnym wieczorem. Zgaszone światło i płomienie świec w pokoju tworzą klimat. Kobieta czuje, że ten wieczór jest inny, bardziej specjalny, bo przygotował coś, czego nie robi na co dzień. Wtedy kobieta wie, że nadal mu zależy. W ten walentynkowy wieczór pokazał, że umie. Ale dlaczego tylko jeden dzień w roku? No może dwa, bo przecież rocznica…

Jak na to wszystko spogląda facet? Zaczyna się luty, i on już wie, że to ten miesiąc – Walentynki. Muszę coś kupić, jakiś prezent, no i zabrać ją gdzieś. Jak po kwiaty pójdę to znowu będzie kolejka. Może do kina ją zabiorę? Tam też kolejki, tak samo w restauracji. Złapać stolik to trzeba mieć szczęście. I znowu to samo. Wszyscy w ten sam dzień muszą gdzieś wyjść, bo wypada. Nie, bo trzeba, bo trzeba pokazać, że się kocha. A co ja robię na co dzień? Przecież opiekuję się nią, rodziną, domem. Przytulam ją, gdy jest jej źle. Ba! Nawet czasem wino jej naleję na poprawę humoru. Przytulam ją czasem. I znowu będzie mi się pytać czy jest ładna, czy nadal mi się podoba.  Znowu te głupie pytania. No przecież ona wie, że mi się podoba. Pociąga mnie każdego dnia, i nie musi być umalowana ani „wyszykowana”. Warknę czasem do niej, że bym ją schrupał, ugryzł tu i tam. Pogłaszcze i klepnę te kochane kobiece zaokrąglenia na jej ciele. No przecież, że mi się podoba. I kolejne pytanie – kochasz mnie? Albo „kochasz mnie jeszcze?”. Kobieto, wariatko moja, gdyby tak nie było, to bym z tobą nie spędzał każdego kolejnego dnia mojego życia. Nie widzisz czasem jak na Ciebie patrzę, kiedy krzątasz się po domu. Ja wiem co czuję – miłość i pożądanie. No ale są walentynki, trzeba gdzieś iść, coś dać, coś powiedzieć. Ale ja – facet, nie lubię mówić oczywistych rzeczy. Ale będę musiał. No ale zaraz, jest plus tego wszystkiego. Wieczór na zakończenie walentynek. Kobiety przecież szykują się do niego, kupują seksowną bieliznę, która pewnie będzie leżała w szafie do kolejnej ważnej daty, szykują swoje ciało na żar pożądania. Kobiety wiedzą do czego faceci chcą sprowadzić ten wieczór. Bo tak moje drogie Panie, mężczyzna kocha, opiekuje się, w końcu powie, że kocha, bo ma nadzieję, iż jego starania przyczynią się do rozpaleniu żaru namiętności w kobiecie. Ale po co? Ponieważ tak rozgrzana atmosfera sprzyja lepszym doznaniom, seks nie będzie taki jak zazwyczaj. Muzyka w tle, zapach świec i wina w powietrzu prawie gwarantują to, że seks dziś będzie inny. I to jest nagroda zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Dlaczego? Bo odnajdują w sobie to uczucie pożądania, które czasem zostaje zakopane przez codzienność.

Mam szalony pomysł. Kobiety lubią otoczkę związaną ze świętem zakochanych. Mężczyźni za to cieszą się na samą myśl o nocy innej niż każda poprzednia, szablonowa w ich związku. Może by to połączyć? Może należało by częściej odpalać świeczki, posłuchać Barry’ego White’a, wyciągnąć te specjalną bieliznę z szafy? Facet częściej powie, że wyglądacie wspaniale, i że jego konar nie potrzebuje żadnej rozpałki poza Tobą. Takie małe walentynki co jakiś czas w zaciszu domowym. Bo liczy się bliskość i okazanie uczucia tylko tej jednej osobie. Bo stagnacja w związku może zabijać powoli. Być może im większa jest ta stagnacja w Waszym związku, tym bardziej kobieta chce, abyście zorganizowali coś specjalnego na Dzień Zakochanych. Także Panowie weźcie pod rozwagę jak przebiega Wasze życie w tym związku. Drogie Panie, faceci kochają  i jest to dla nich oczywiste. Dlatego nie mówią tego często.

Tekst jest moim subiektywnym spojrzeniem na związek i Walentynki. Mam nadzieję że się Wam podobał.

Pozdrawiam, Kamil Rudnicki.

Psychologia dzieci i młodzieży

Adaptacja dziecka do przedszkola

Adaptacja dziecka do przedszkolaAutor: mgr Anna Strachota Pierwszy miesiąc przebywania Waszego dziecka w nowym środowisku. Rozpoczął się proces budowania relacji zarówno z opiekunami jak i

Czytaj więcej »