Picture of Joanna Matusik

Joanna Matusik

Psycholog, Psychoterapeuta, Seksuolog

Robić dwie rzeczy naraz – mit multitaskingu

„Znów mnie nie słuchasz!”, „Przecież widzę, że wysyłasz smsy!” – „Potrafię się zajmować  kilkoma sprawami na raz” – często słyszymy w odpowiedzi, ale  czy to w ogóle możliwe? Multitasking, czyli wielozadaniowość jest powszechnym zachowaniem w obecnych czasach, gdy życie jest przepełnione presją czasu i dążeniem do osiągnięcia sukcesu.  Jednak czy jest to wartościowa strategia, która pozwala na efektywne realizowanie obowiązków? Czy ma ona dobry wpływ na nasze samopoczucie?

Definicja multitaskingu

Wielozadaniowość (z angielskiego multitasking) to umiejętność wykonywania kilku zadań w tym samym czasie. Jest to czynność pierwotnie przypisywana do takich urządzeń jak komputer, którego zadaniem jest wykonywanie wielu poleceń jednocześnie. Trzeba jednak pamiętać, że człowiek nie jest maszyną. Czy zatem faktycznie jesteśmy w stanie robić kilka rzeczy w tym samym czasie i być wydajnym?

Wpływ wielozadaniowości  na efektywność

Już rzymski pisarz i dramaturg z I wieku p.n.e. Publiliusz Syrus mówił „Robić dwie rzeczy naraz to nie zrobić żadnej” więc jak to jest z tym zajmowaniem  kilkoma sprawami na raz?

W 2009 roku Clifford Nass z Uniwersytetu Stanford przeprowadził badania nad wielozadaniowością. Podzielił dwie grupy studentów: jedna często działająca (według nich) wielozadaniowo, a druga nie. Okazało się, że osoby, które określiły się, jako wielozadaniowcy podczas wykonywania zadań marnowali mnóstwo czasu na błahe sprawy i nawet jeśli realizowali wiele rzeczy, to każdą z nich z miernym rezultatem. Ten eksperyment pokazał, że wielozadaniowość to mit. Jeśli chcemy robić dwie rzeczy na raz, to albo to się nie uda, albo po prostu żadna z nich nie będzie zrobiona dobrze!

Multitasking czy istnieje?

Wielozadaniowość jest często mylona z przełączaniem się między zadaniami. Nasze funkcje poznawcze nie są w stanie wykonywać kilku czynności jednocześnie. Owszem, możemy w tym samym czasie myć zęby i oglądać film albo siedzieć i jeść, ale są to automatyczne zachowania, gdzie jedna czynność dzieje się na pierwszym planie, a druga w tle. Ponadto obie czynności są nadzorowane przez inne ośrodki w mózgu. Inaczej jest w czynnościach wymagających koncentracji i świadomego skupienia.

Nasza uwaga przeskakuje między zadaniami. Współczesne czasy i era digitalizacji zmusza nas do takiego zachowania. Dociera do nas mnóstwo  rozpraszających bodźców. Słuchamy muzyki podczas czytania książki, piszemy smsy rozmawiając z koleżanką. Tylko czy naprawdę robimy te czynności jednocześnie, a może tylko tak nam się wydaje? Przyzwyczailiśmy się do wszechobecnego przerywania czynności, co odbywa się kosztem efektywności. Współczesny pracownik dużej firmy przerywa swoją pracę średnio co 11 minut z powodu odbierania telefonów czy hałasu drukarki. To wpływa negatywnie na wydajność w pracy. Mamy też coraz większą trudność na skupieniu się na jednej konkretnej rzeczy i utrzymaniu uwagi przez dłuższy czas. P.S. ciekawe, czy dobrniesz do końca tego tekstu i w tym czasie nic Cię nie rozproszy?

Jak działa mit multitaskingu?

Wielozadaniowość to doskonały sposób na zmarnowanie czasu, a nie jego oszczędność. Pozornie robimy kilka rzeczy w tym samym czasie, czyli tak naprawdę przełączamy uwagę między zadaniami. Aby rozpocząć nową czynność, najpierw jedną musimy zakończyć, a dopiero potem wdrożyć się w kolejną. Po czym znów powtarzamy ten schemat zabierając się do innego zadania. Skupienie na jednym zadaniu i wykonanie go od początku do końca eliminuje stracony czas. Do tego dochodzi obciążenie błędem, ponieważ zmieniając zadania dekoncentrujemy się i pomijamy ważne aspekty, co prowadzi do większej ilości pomyłek.

Czy można wyobrazić sobie chirurga, który w trakcie operacji musi odpisać na maila, albo odebrać telefon? Nie, to niedopuszczalne, bo ten zawód wymaga maksymalnej koncentracji na jednym i tylko jednym zadaniu w tym samym czasie.

Wielozadaniowość w życiu prywatnym

Jednym z najczęstszych przykładów multitaskingu w sferze prywatnej jest rozmawianie przez telefon podczas kierowania samochodem. Jest to szczególnie niebezpieczne, bo gdy wykonujemy dwie czynności wymagające uwagi, to wtedy aktywność mózgu wcale się nie zwiększa, jak można by sądzić, lecz wyraźnie maleje. Spada tempo przetwarzania informacji docierających ze świata zewnętrznego. Gdy zatem nagle coś się dzieje na drodze czas reakcji kierowcy, który rozmawia przez telefon, jest dłuższy o ułamek sekundy od reakcji osoby, która tylko prowadzi auto.

A co z wielozadaniowością w codziennych obowiązkach, w relacjach? Czy na dobre wychodzi nam rozmowa z partnerem i jednoczesne przeglądanie mediów społecznościowych? Nie, bo w rzeczywistości skupiliśmy się tylko na jednej z tych czynności (niestety, często nie na rozmowie). Ile kłótni i awantur toczy się wokół tego tematu: „Znów mnie nie słuchasz!”, „Przecież widzę, że wysyłasz smsy!” Jak widać multitasking nigdzie się nie sprawdza – ani na polu zawodowym, ani prywatnym, a w dodatku prowadzi do jeszcze większych komplikacji.

Wpływ multitaskingu na mózg

Niska efektywność multitaskingu to jednak nie wszystko.  Neurobiolog z University of Sussex w Wielkiej Brytanii dr Kep Kee Loh twierdzi  że robienie kilku rzeczy naraz może  sprawić, że mózg stanie się mniej zdolny do odczuwania empatii. Uczony przyjrzał się, jak pracuje mózg osób, które wysyłają SMS-y podczas oglądania telewizji, a analizy dokonał na podstawie zdjęć mózgu uzyskanych za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. Ustalił, że osoby, które nieustannie wykonują te dwie czynności, mają mniej połączeń między komórkami nerwowymi w rejonie mózgu zwanym przednią korą zakrętu obręczy. Obszar ten odpowiada właśnie za empatię, a także za zdolności poznawcze i emocjonalne.

Londyńscy naukowcy wykazali ponadto, że osoby, które przełączały się między zadaniami podczas pracy umysłowej, odnotowywały spadek IQ nawet o 15 punktów. To mniej więcej tyle, ile „traci się” po nieprzespanej nocy.

Zagubiona wiedza

Badacze potwierdzili, że uczenie się w trybie wielozadaniowości sprawia, że nowe informacje trafiają do niewłaściwej części mózgu. Gdy ludzie uczą się bez rozpraszania uwagi, aktywna jest część ośrodkowego układu nerwowego zwana hipokampem. Ten region mózgu odpowiada za sortowanie, przetwarzanie i przywoływanie informacji. Kiedy uczymy się, a naszą uwagę rozpraszają dodatkowe bodźce, informacje wędrują do prążkowia. To sprawia, że możemy mieć problem ze zrozumieniem tego, czego się uczymy, albo trudno nam będzie skorzystać z nabytej wiedzy i wyszukać w pamięci potrzebne informacje.

Wszystkie te badania dowodzą jednoznacznie, że zdolność do robienia kilku rzeczy naraz to złudzenie, pozorna ludzka umiejętność. Tylko poświęcenie uwagi jednej rzeczy jest drogą do sukcesu. Wielozadaniowość wpływa także na relacje interpersonalne. Pracując lub odpoczywając „na pół gwizdka”, trudniej nam nawiązać prawdziwą rozmowę, skupić się na drugim człowieku czy po prostu pobyć tu i teraz.

Jak zarezerwować wizytę online?

Wybierz specjalistę

Polecane Artykuły